Miałem dwie kotki. Jedną z nich Pan Bóg Zwierzątek zabrał do swojego królestwa ;(
Przejechał ją samochód. Koleś nawet nie wysiadł z auta, wysiadła tylko jego żona, spytała “To chyba wasz kot..?”, i odjechali, nie mówiąc ani ‘przepraszam’, ani ‘pocałujcie nas w dupe’. Sukinsyny ;(


A taką sympatyczną kotką była ;((







