Religion Gone Bad: The Hidden Dangers of the Christian Right

31 10 2007

O mały włos nie straciłem palca u nogi..

Mamy centralne ogrzewanie, piec, w którym trzeba rozpalać, dokładać, i te rzeczy. No i po obiedzie poszedłem narąbać trochę drzewa. No i przy rozrąbywaniu jednego klocka drzewa siekiera ześlizgnęła się po klocku, rozrąbała go i poleciała dalej, w dół, do mojej prawej nogi. No i bach, w drugiego palca od prawej strony. A że byłem w dosyć cienkich butach, poczułem to ;) Zaniosłem drewno w skrzynce, postawiłem koło pieca, zdjąłem skarpetkę, i co widzę? Krew się lakko sączy, mam prostą ukośną krwawą krechę, przeciętą, przechodzącą przez całą długość palca. Gdybym ciął mocnej, być może nie miałbym już palca.. Ale polałem wodą utlenioną, przemyłem, nakleiłem plasterek, no i gra. I zaczyna boleć ;)

W szkole luzik. Cztery ostatnie lekcje były skrócone, każda trwała po pół godziny. Byłem w domu godzinę wcześniej.

Zaraz zabieram się za sprzątanie łazienki, będę ją dzisiaj malował, na biało, a jak dorwę klej do kafelków, to na naszej łazience nauczę się je kłaść :) Tak więc, farba w dłoń! Pędzle w dłoń! szpachelka w dłoń! Kurde, zabrakło mi dłoni!

A dlaczego taki tytuł, opowiem później. Mówię tylko - będzie ciekawie.
Przeczytaj resztę tego wpisu »





Faworki vol. II

30 10 2007

Jest godzina 20:48. Ostatnie dwie i pół godziny spędziłem na smażeniu jakże uwielbianych przez wszystkich FAWORKÓW! Pichciłem je wg TEGO przepisu. Po raz kolejny wyszły wyśmienite, chrrrupiące, posypałem je obficie cukrem pudrem - eureka. Przeczytaj resztę tego wpisu »





NFS: Most Wanted

30 10 2007

Dzisiaj w szkole nic specjalnego. Sprawdzian z angielskiego nie odbył się z przyczyn technicznych. Zadziwia mnie ten profesor Nowak. Ludzie z grupy mówią, że w pierwszej klasie był zupełnie inny, i że teraz zaczyna przypominać człowieka.. Mi tam odpowiada, zachowuje się normalnie, co z tego, że sprawdzian przekładany jest już miesiąc.. Lepsze to, co jest teraz, niż to, co było wcześniej z dżordżem..

Jeszcze tylko 7 godzin w szkole, i mam cztery dni wolnego.
Przeczytaj resztę tego wpisu »





Wielkie sprzątanie.

29 10 2007

Koniec! Od dzisiaj urządzam w domu akcję pt. Wielkie sprzątanie! Przez ostatnie 4 godziny odkurzałem, czyściłem powierzchnie płaskie i zaokrąglone, zamiatałem, myłem i wyrzucałem to, co niepotrzebne z obu korytarzy, i ganku.. Nawet nie wiedziałem, że tyle pająków może zalęgnąć się za bojlerem do grzania wody! A piec z centralnego ogrzewania.. pomaluję go w środę, rodzinka wyemigruje gdzieś do dziadków, a ja pomaluję grzejniki i wspomniany piec. Jest niesamowicie brudny.

Zacząłem sprzątać z nudów. No i sprzątanie bardzo mi się spodobało. Jutro zajmę się kuchnią. Niewiele mogę zrobić, ale.. umyć podłogi mogę zdołać, to samo z powierzchniami płaskimi, i blatami.

Jest godzina 21:23 czasu normalnego. Zabieram się więc za powtórzenie angielskiego,było też jakieś zadanie z WOSu, no i muszę odrobić też matmę.. Generalnie nie narzekam. <!–more–>

Jest godzina 23:46

Matmę prawie zrobiłem, angielski w miarę powtórzyłem, zadania z WOSu nie zrobiłem, bo mi się nie chciało. Idę spać, czuję, że łapie mnie jakieś niesamowite choróbsko. Generalnie to mi się to nie podoba, nie chcę być chory podczas tego długiego weekendu, od którego dzielą nas tylko dwa dni szkoły. Jutro względny luz, poza sprawdzianem z angielskiego, w środę znośnie, tylko dwa pierwsze polskie wyglądają niepokojąco. Czyżbym musiał przeczytać “Fausta” ??





I tak bym nie miał niemca..

29 10 2007

A więc dzisiaj na szczęście nic strasznego się nie wydarzyło. Ale po kolei..

Lekcja 1 - chemia. Zwyczajny luzik. Notowaliśmy to, co nam mówiła, dwie osoby pisały zaległą kartkówkę, i ogólnie rzecz biorąć wodorotlenki jakoś nieszczególnie mnie kręcą.

Lekcja 2 - Historia. Znowu gadała, gadała, gadała, a ja czyściłem sobie swój znaleziony na strychu nóż. Mówiła coś o Annie Jagiellonce - w tamtym roku szkolnym kiedy mówiła o Annie Jagiellonce, że nie grzeszyła urodą i była po prostu brzydka, nagle w jednej z lamp spaliła się żarówka, i nie dość, że zgasła, to jeszcze sama się wykręciła i spadła na podłogę. Dziwne, lecz prawdziwe. Od tamtej pory nasza pani profesor święcie wierzy w nadprzyrodzone (przepowiadanie przyszłości, wróżenie, prorokowanie, wieszczenie, prognoza pogody..) zdolności Anny Jaggiellonki. Przeczytaj resztę tego wpisu »





Spokojna niedziela.

28 10 2007

Na imprezę pojechałem. Było fajnie, 10 pln wstęp ale było ok. Sałatka owocowa, śledzie i mnóstwo piwa. Tańczyłem do samego końca, wszystko mnie boli, ciągle ziewam, a jak pomyślę o jutrzejszej szkole, to mi niedobrze. Do domu pojechałem z ojcem jednego z kumpli o 3:00. Na początku było nudno, ale z kolejnymi otwieranymi piwami robiło się coraz weselej. Tańczyliśmy, bawiliśmy się, popijaliśmy piwo.. było zajebiście. W pewnym momencie coś stało się z kablem zasilania komputera, no i była malutka przerwa, aż ktoś w końcu skoczył po drugi kabel, i mogliśmy się bawić dalej.

A tak BTW to to nie były urodziny. To była taka sobie zwyczajna impreza.

Od czasu zainstalowania Ubuntu w najnowszej wersji miałem problemy z Flashem w Mozilli. Przeczytaj resztę tego wpisu »





Półmetek za nami!

27 10 2007

Wczoraj, tj. 26 października bieżącego roku odbył się półmetek naszej klasy IIe. Podsumowując - było zajebiście.

Przyjechałem przed zajazd “U szwagrów” (TUTAJ jest ich strona) parenaście minut przed 19:00. Poczekałem na partnerkę, pojawiła się, olśniewająco błyszczącej sukience, i w ogóle ślicznie (jak wszystkie panie na półmetku!! ) Weszliśmy, zajeliśmy niezbyt może dogodne miejsce do ekhm, picia %%%, ale lepsze miejsca były już zajęte - ale daliśmy radę, w końcu jesteśmy sprytni.. ale o tym potem). W końcu sala była pełna.
Przeczytaj resztę tego wpisu »





Pierwszy post!

25 10 2007

Po raz kolejny postanowiłem pisać bloga. Wybrałem wordpressa, bo jest zagraniczny, a to oznacza - lepszy. Na onecie mnóstwo rzeczy mnie wkurzało. Ale do rzeczy..

Jestem w drugiej klasie ‘lycełm’, i będę pisał, co dzieje się w moim, ach, jakże zwyczajnym aż do przesady, życiu.
Przeczytaj resztę tego wpisu »