Święta, święta, i po świętach - stare, ale pasuje ;)

27 12 2007

Szkoda, że święta się już skończyły. Spędziłem je z rodzinką u dziadków. Było świetnie.W wigilijny wieczór w domu u babci zastałem ubraną już, otyłą choinkę. Duży, stary, poniemiecki stół był już rozłożony, jedno skrzydło wysunięte, na całym stole obrusy. Pomagałem jak mogłem - najpierw mieliłem mak do kutii, dwukrotnie przemieliłem go maszynką.. Potem układałem talerze, noże, łyżki i widelce na stole, dziadek w tym czasie ustawiał krzesła wokół stołu. Potem przyszedł czas na prezenty, okazało się, że Mikołaj odwiedził już ten dom, zostawiając reklamówki z prezentami na ganku, u babci w szafie i w dużej sofie.. Nam zostawił resztę roboty posegregowania, co jest dla kogo, i przydzielenia każdemu porcji słodyczy. Zająłem się tym z mamą. Wkrótce paczki wylądowały skrzętnie ukryte za choinką tak, by nie wypatrzyło ich żadne wścibskie dziecięce oko.

Z kuchni wylatywały ku nam, przygotowujących prezenty dla wszystkich, smakowite zapachy pieczonego w frytkownicy karpia, gołąbków gotujących się na kaflowej kuchni, w której wesoło trzaskał ogień, na ganku leżało kilka rodzai ciast, makowce, babki, serniki i rolady, a babcia zabierała się za gotowanie pierogów z kapustą i grzybami, moją ulubioną potrawą na wigilii (poza kutią, bo ją lubią wszyscy..). Wreszcie minęła 20:00, Mars już płonął na niebie jako pierwsza gwiazda, wyprasowałem sobie piętro wyżej u cioci koszulę i spodnie, przebrałem się.. Czas rozpocząć wigilię!

Najpierw modlitwa, chcąc nie chcąc, złożyłem ręce, pomruczałem pod nosem znaną regułkę ‘ojcze nasz’, potem jeszcze ‘zdrowaś mario’ , dziadek podawał każdemu talerzyk z opłatkiem, każdy każdemu zaczął składać życzenia. Na stole stał krzyż, cztery świece, dwie zwyczajne, i dwie grube, jakie zwykle kupuje się w kościele, a część pieniędzy przekazywana jest potrzebującym, domom dziecka na prezenty dla dzieci, etc. Wszyscy życzyli mi zdanej matury, zdrowia, i pieniędzy, ja też rzucałem regułkami na lewo i prawo, czasem wtrącając coś od siebie. Mogliśmy zacząć jeść!

Zdecydowanie najprzyjemniejsza część Wigilii rozpoczęła się dla mnie dwoma talerzami kutii, potem przez kilka pierogów kapuścianogrzybowych z gęstym brązowym sosem grzybowym, popijanych barszczem, kilka kawałków ciasta, śledź, sałatka, na koniec kompot, i szklanka herbaty. Najadłem się. Zdecydowanie się najadłem.

Kiedy dzieci zjadły już choć po trochę świątecznych potraw, postanowiłem zabawić się w Mikołaja. Ponieważ to ja układałem prezenty pod choinką, postanowiłem też każdemu je rozdawać. Po wymacanej zawartości i torbie poznawałem, czyj jest czyj, wszystko poszło sprawnie i szybko, wygramoliłem się z choinki w stylu kucającej pandy z prezentami dla najmłodszych dzieciaków - jaką radość sprawiało im rozpakowywanie prezentów, wyciąganie tych klocków (kuzyn Adaś - 6lat, i Piotrek, mój brat - 7 lat) i lalek z akcesoriami, żelazkiem, różowym autkiem i czymś tam jeszcze (Kasia, kuzynka - 4 latka, i Małgosia, moja siostra - 2,5 roku). Kiedy już wszyscy mieli prezenty, wychwalając Mikołaja za trafność prezentów, wziąłem swoją paczkę, otworzyłem, a tam - słodycze. Sięgnąłem ręką głębiej, wymacałem oczekiwaną kopertę - jest! Kasa się przyda, może zainwestuję w skina na laptopa, albo mysz bezprzewodową? A może i w jedno i drugie?

Potem atmosfera stała się lżejsza, kiedy ciocia podała starszym kawę, a dzieci piły swoje soczki w kartonach, usiadłem w fotelu, wziąłem laptopa, i włączyłem OpenTTD. Jak fajnie jest grać i jednocześnie brać udział w rodzinnej rozmowie na temat japońskich samochodów wprowadzanych do kraju, albo na temat sytuacji materialnej księży.. Przysiadł się do mnie wujek, ten sam, który pokazał mi Tycoona Transport Deluxe na DOSie. Przekazałem mu laptopa, objaśniając, co nowego jest w nowej wersji 0.6.0beta2 - okienko wyboru semaforów, tramwaje, etc, etc. Czas nieubłaganie płynął.

Dochodziła północ. Ten, kto miał iść na pasterkę, wsiadł do samochodu, ten, kto zostawał, oglądał coś w TV, a ja siedziałem obok wujka i doradzałem mu, jak ja bym położył daną magistralę.

Kiedy już dzieci poszły spać, postanowiono trochę uprzątnąć stół po wigilii. Babcia pościeliła mi rozkładany fotel w pokoju obok, pogadaliśmy chwilę o przewożeniu złota z Rosji kilkadziesiąt lat temu, w bułkach i piórach na pierzyny, po czym, po grzecznym dopchaniu się do łazienki i umyciu ząbków, poszedłem spać. Najedzony, pod ciepłą kołdrą, usnąłem błyskawicznie.

Nazajutrz, 25 grudnia 08 bożonarodzeniowe śniadanie tradycyjnie zaczęło się o 12:00 w południe. Na stole wylądowało jeszcze więcej ciast, wyśmienity bigos z grzybami, napoje, wędliny i wódka. Ja przez święta nie piłem nic, z ręką na sercu mogę się przyznać. Do kościoła nie szedłem, uznałem, że święta też mają pewne granice, o które muszę dbać. Zostałem w domu, oglądając Asterixa i Obelixa - Misja Kleopatra, film ze sławnymi komiksowymi bohaterami, budującymi pałac dla Cezara w trzy miesiące. Pamiętam, jak śmialiśmy się z bardzo fajną koleżanką w gimnazjum, cytując teksty z tego filmu na każdej okazji.. Wspomnienia, łezka się w oku kręci, chciałoby się wrócić do gimnazjalnych murów.. Wesołych Świąt, Milka! :)

Po południu postanowiłem wrócić do domu - rodzice z młodszym rodzeństwem zostawali jeszcze u babci, ale ja chciałem odsapnąć, wyspać się, i skorzystać z Internetu, Łukasz, starszy brat tak samo. Ciocia koło 20:00 zawiozła mnie do domu wraz z laptopem, kablami, starym wzmacniaczem, który leżał pod szafką u babci, i wielkim niedziałającym odtwarzaczem CD, którego rozkręcę i zobaczę, co ma w środku.. Gdy wróciłem do domu, wykąpałem się tylko, zjadłem kilka pierogów z kapustą i grzybami, które ze sobą zabrałem, podgrzewanych w mikrofalówce, i poszedłem spać.

W drugi dzień świąt obudziłem się koło 10:00. Po chwili zadzwonił dzwonek u drzwi, wujek (inny, nie ten od OTTD) przywiózł mamę z tatą i dwójką młodszego rodzeństwa. Koniec świąt, znowu trzeba wrócić do życiowej rutyny.. Ale okazało się, że wcale nie, wręcz przeciwnie, to my dzisiaj będziemy mieć full gości. Przyjadą dziadkowie, oraz Ania z Danielem, ci sami, którzy dwa tygodnie temu brali ślub. Szykowała się niezła imprezka.

I faktycznie było fajnie. Piłem z nimi wino, pokazaliśmy wszystkich fotki z wesela, pocykałem telefonem kilka fotek rodzinie, śpiewali nawet kolędy, była jeszcze weselna wódka z miodem, niestety nie poczęstowano mnie.. Może charakter tej imprezy był nieco inny od weselnego? Ale nie o to przecież w świętach chodzi…

Wieczorem wszyscy pojechali do domów, Ania, która 4 razy oblała egzamin na prawko prowadziła auto, z lekko wstawionym Danielem na siedzeniu obok.. Było fajnie. W międzyczasie zacząłem grać na założonym przez Kacpra serwerze w OpenTTD, razem z nim i Kozą, który na razie wygrywa - wartość jego firmy jest dosyć wysoka.. Jutro z pewnością będziemy kończyć tę rozgrywkę.

Ja tymczasem siedzę, piszę, dochodzi trzecia w nocy, oczy mi się kleją, zaraz położę się spać.. Tak więc święta będę wspominał pozytywnie, to było zupełnie inny wymiar tego wypoczynku, którego zażywamy w weekendy w roku szkolnym.. Naprawdę, zupełnie inny…


Operacje

Informacja

Dodaj komentarz

Możesz wykorzystać te tagi : <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>