Nowy pokój będzie na wakacje! / Supersprzedawca bez licencji!

Ostatnimi czasy jestem bardzo zajęty.. Wczoraj na przykład od rana sprzątałem w domu, po południu postanowiłem wziąć się za swój nowy pokój.. Ale po kolei.
W naszym domu jest niezagospodarowane, stare poddasze; zaniedbany korytarz, i jeden pokój, w którym kilkanaście lat temu ktoś mieszkał. Obecnie w tym pokoju znajdowały się pudła z ubraniami, jakiś dywan, karton ze szklankami i kuflami, (który ściągnąłem na dół w celu sprzedania), oraz duże, nowe drzwi wejściowe, do nowego, jeszcze niewybudowanego ganku, oraz masa śmieci wszelkiego rodzaju. Jakiś czas temu posprzątałem tam, przy okazji zasypując korytarz masą sprzętu komputerowego, walizkami z kablami, w tym dwoma monitorami, dużym niedziałającym telewizorem, i kilkoma kartonami z jakimiś szmatami. Ale do rzeczy – cały ten pokój wymaga remontu, począwszy od podłogi, przez ściany, instalację i okna, do sufitu, z którego sypie się tynk. Postanowiłem, że ten pokój będzie należał do mnie. Jedną ścianę ma zadaszoną, ja jednej są stare drzwi, w drugiej dwa stare, ale dosyć szczelne okna, i jedna, o którą teraz oparte są drzwi.
Zacząłem więc wczoraj po południu remontować ten pokój. Na wakacjach chciałbym już mieć tam panele (nie wiedziałem, że są takie tanie! a pokój nie ma więcej niż z 15 metrów, więc nie jest źle!), na ścianach i suficie rigipsy, a drzwi nowe i szczelne.
Zacząłem więc zbijać sufit. Niemiecka technologia ocieplania działa mi teraz na nerwy. Kto widział, by na sufit dawać słomę z jakąś gliną, uszczelniając drewnianą powałę.. Teraz z młotkami w ręce zbijałem tynk z sufitu, razem z tą cholerną słomą i gliną - okna były otwarte, ale i tak kurzyło się niesamowicie. Zadzwoniłem po Wojtka, czy nie pomógłby mi w moim ‘małym’ remoncie. Po chwili przyjechał, spędziliśmy kilka godzin w pokoju, zbijając ostrymi młotkami glinę, aż do desek.. Potem pod te belki podkręci się rigipsy, i będzie git.
Wymęczeni i strasznie zakurzeni zeszliśmy po starych schodach na dół. Na dzisiaj koniec. Została nam połowa do ’skucia’, oraz ściany, wraz ze ścianą pochyłą – chociaż może to pochyły sufit? O, mam – zadaszenie.
Mój Pidgin dostał nową wiadomość, z protokołu GG – Magda pyta, czy wystawiamy dzisiaj jej komputer. Nastawiony na pracowity wieczór wykąpałem się, Magda przyjechała, wsiadłem, Łukasz, mój, tfu, brat też, chwyciłem po drodze tylko aparat i laptopa. Pojechaliśmy, minęła 20:00.
U Magdy spędziłem 5 godzin.. 5! Masa śmiechu, masa zdjęć, wystawianie aukcji, opisy, czyszczenie monitorów, komputera, inne spojrzenie na poprzegryzane kable od monitora… Po 22:00 zgłodnieliśmy, Złożyliśmy się na dwie duże pizze, Magda przez telefon musiała dokładnie wytłumaczyć pani w pizzerii, jak dojechać do jej domu, ta jednak po chwili zrezygnowała, oddała telefon innej pani, która będzie wiozła jedzonko nam, Magda więc znowu tłumaczyła spokojnie, obrazowo gestykulując ręką, gdzie i jak dojechać.
Przed 23:00 przyjechała pizza, dodatkowo dostaliśmy po hotdogu, piliśmy herbatkę, próbując sprzedaży komputera przez gadu-gadu, ja w międzyczasie kadrowałem i zmniejszałem kolejne zdjęcia, używając Gimpa.
Ja nie wiem, dlaczego ten czas tak szybko leciał.
Tak minęła ostatnia środa ferii.
3mie się

czy to ja mam zwidy czy tego tematu tutaj wczoraj nie było? może to coś z moim kompem…
[...] Jakiś czas temu pisałem o remoncie pokoju na poddaszu - dzisiaj dziadek, tato i ja zrzuciliśmy resztę tego wszystkiego z sufitu, a gruz i deski wyrzuciliśmy przez okna na podstawioną przez dziadka przyczep Jeszcze zobaczycie, pierwsze wakacyjne ognisko zakończy si poprawinami w tym, sprawnie działającym, pokoju. Ale cieszę się, że z sufitem mam już spokój. [...]