Dzisiaj od rana w szkole działy się dziwne rzeczy. Ale - po kolei.
Dwie pierwsze lekcje to fizyki. Zaczęło się naprawdę fajnie - ktoś wpadł na pomysł, by pójść do klasy innego nauczyciela - każda starsza klasa tak robiła, w wielu szkołach od wielu lat jest to tradycją.. Porzucając więc przedlekcyjne przypominanie sobie wzorów poszliśmy pod gabinet profesora W., geografa. Jednak - ktoś nas ubiegł, i prawdziwa klasa weszła już do gabinetu geograficznego. Trudno. Wróciliśmy do fizycznego na zapowiedziany sprawdzian.. Miałem nadzieję, że z okazji Prima Aprilis pani Beata sprawdzianu z ‘prądu’ nie zrobi. Ale jednak - Sprawdzian się odbył, teamwork rozwinął się, rzecz jasna, z kilkoma sąsiadującymi ławkami, własne notatki zapisane na kartkach spokojnie leżały na naszej ławce, ściągi, wzory - wszystko działało świetnie, i mam nadzieję, że jedynki nie dostane. Na początku pierwszej lekcji wpadło do naszego gabinetu fizycznego kilku uczniów gimnazjum, wręczając pani Beacie niebieski, foliowy worek na śmieci, z dziurami na głowę i ręce, z przyklejonymi szkolnymi plakietkami i herbem. Pani W. pozowała chwilkę do kilku zdjęć, po czym przywoławszy nas do porządku, pochyliła się nad swoim nauczycielskim biurkiem, zostawiając nam wolną rękę do przekazywania sobie rozwiązań do sprawdzianowych zadań. Tak minęły dwie pierwsze lekcje. Przeczytaj resztę tego wpisu »
Ostatnie komentarze