Za dwa tygodnie pomaszerujemy do swoich szkół. Ogarnia mnie czarna rozpacz, gdy pomyślę o tej zjebanej budzie, bezsensownych lekturach, nauczycielach i masie niepotrzebnych rzeczy, które wpajają nam do głowy. Dobrze, że w trzeciej klasie LO odchodzi nam chemia, biologia i PO. Fizyka zapowiada się przerażająco, znowu kucie wzorów, i kombinowanie, jak by je w zadaniu zastosować, na matmie znowu zacznie się chodzenie do tablicy wg nrów w dzienniku, na polski co najmniej małym, ekhm, błędem będzie nieprzeczytanie lektury, na informatyce ludzie będą jedli śniadanie, popijali pepsi, grając w CSa lub HLa, przeglądając na kompie obok śmieszne artykuły na Joemonsterze. Historia również zapowiada się strasznie, znowu kucie, ściąganie, błaganie o przekładanie sprawdzianów… Paranoja, co w tej szkole w trzeciej maturalnej klasie będzie się działo.. Do tego dojdą fakultety, znowu kucie, nauka, nauka, nauka, po to tylko, by zdać jakiś 20 minutowy egzamin. Bezedura totalna przecież.
Ale ja nie o tym chciałem teraz pisać! Chodzi mi po głowie taka jedna rzecz. Pamiętacie, jak robiłem dla chłopaków takie amatorskie, ognisto świecące przeróbki ich fotek na jednośladach? Przeczytaj resztę tego wpisu »














Ostatnie komentarze