Two weeks left.. / Mania Fotoszopowania.. / Dziś wieczór ognisko!

18 08 2008

Za dwa tygodnie pomaszerujemy do swoich szkół. Ogarnia mnie czarna rozpacz, gdy pomyślę o tej zjebanej budzie, bezsensownych lekturach, nauczycielach i masie niepotrzebnych rzeczy, które wpajają nam do głowy. Dobrze, że w trzeciej klasie LO odchodzi nam chemia, biologia i PO. Fizyka zapowiada się przerażająco, znowu kucie wzorów, i kombinowanie, jak by je w zadaniu zastosować, na matmie znowu zacznie się chodzenie do tablicy wg nrów w dzienniku, na polski co najmniej małym, ekhm, błędem będzie nieprzeczytanie lektury, na informatyce ludzie będą jedli śniadanie, popijali pepsi, grając w CSa lub HLa, przeglądając na kompie obok śmieszne artykuły na Joemonsterze. Historia również zapowiada się strasznie, znowu kucie, ściąganie, błaganie o przekładanie sprawdzianów… Paranoja, co w tej szkole w trzeciej maturalnej klasie będzie się działo.. Do tego dojdą fakultety, znowu kucie, nauka, nauka, nauka, po to tylko, by zdać jakiś 20 minutowy egzamin. Bezedura totalna przecież.

Ale ja nie o tym chciałem teraz pisać! Chodzi mi po głowie taka jedna rzecz. Pamiętacie, jak robiłem dla chłopaków takie amatorskie, ognisto świecące przeróbki ich fotek na jednośladach? Przeczytaj resztę tego wpisu »





Tragedia, a my jesteśmy bezsilni.

17 08 2008

Heh, głupi jestem, wiem. W katalogu /home/sitek/ utworzył się plik ‘heroes3′. I wystarczy go dwukliknąć, i.. gramy w kultową grę sprzed kilku dobrych lat.

Dzisiaj się nareszcie wypogodziło, wieje spokojny wiaterek (16 km/h), niebo jest pełne białych, kłębiastych chmur, spomiędzy których wychyli się nieśmiało niewielki fragment niebieskiego kosmosu, ciśnienie wynosi 1013 hPa, śniegu/deszczu/gradu nie stwierdzono. Całe szczęście.

Widzieliście pewnie filmik z autokaru zespołu Śląsk, który trąba powietrzna zdmuchnęła z drogi, czytacie pewnie gazetę.pl, onet, interię, efakt, czy nawet WP.pl, więc wiecie, co się dzieje, być może nawet Was dotknęła meteorologiczna tragedia. My, na Dolnym Śląsku nie możemy zrobić nic - możemy jedynie współczuć ofiarom i ich rodzinom, i nieśmiało cieszyć się, że tym razem udało nam się nie odnieść szkód.

Mam tylko nadzieję, że wkrótce wszystko wróci do normy, pomoc i wsparcie zostaną udzielone, domy zostaną odbudowane, ludzie będą mogli do nich wrócić, i zacząć znowu normalnie żyć.





Chwilka czasu na pisanie.

13 08 2008

Wczoraj było ognisko ‘na linie’ - znowu kilka osób się skończyło, przed ogniskiem piliśmy jeszcze piwo z kufelków, które sprzedaje Wojtek, na moim allegrowym koncie, chcecie, kupujcie, pije się wspaniale, puszka piwa wchodzi na styk, elegancki stuk przy wznoszonym toaście, przyjemnie ciężki, pełen przyciąga wzrok i uwodzi ukrytym pięknem, a pusty zachęca do ponownego napełnienia, wołając pianą z dna “Napełnij mnie! Napełnij mnie!” Przeczytaj resztę tego wpisu »





Taki se post, co by nie było, że wiem, o co biega.

11 08 2008

Męcząca jest ta blogosfera. W tv mówią jedno, na Internecie piszą jeszcze co innego, nawał sprzecznych opinii nie pozwala jasno określić, czy gruzja zaatakowała osetię, kto zaczął pierwszy strzelać, i dlaczego wojska rosyjskie się wmieszały, czy chodzi o cherymoje, gruzińskie fortynelle, rosyjskie hurmy wschodnie, a może o ropę, ktoś tu liczył, że olimpiada przyćmi najdłuższe miasto świata  - w blogosferze huczy, na czołówce wordpressa piękne, wytworne tytuły w top blogach, wszyscy wszystko wiedzą, piszą, komentują, zarzucają nieprawdę, prostują się nawzajem, wykrzywiają twarze, a wszystko w pięknym języku blogowopisanym, z wielgachnym nagłówkiem ‘bykom stop’ i ‘ortografię znam!’ A ja na to patrzę, za moją skrywaną ignorancję i niewiedzę wstydzę się okrutnie - ale co zrobić, skąd mam wiedzieć, co dzieje się obecnie w tej naszej juropie, skoro w szkole wolą nam przedstawiać na przykład niezwykle przydatną ewolucję mózgu australopiteka, albo interesujące i porywające przygody Wertera. Rzal i bul, w swojej niewiedzy wolę pozostać, cieszyć się ogniskami, czerpać radość z upływających wakacji, i lać na wszystko, co nas nie dotyczy. Przeczytaj resztę tego wpisu »





Ściana drzew, polanka, gwieździste niebo i mnóstwo przyjaciół.

10 08 2008

Na urodzinowe ogsnisko Ani czas się znalazł. Wojtek, Damian i ja dzień wcześniej złożyliśmy do kupy zaoszczędzone pieniądze, Damian pojechał z mamą poszukać prezentu - kupił śliczne kolczyki, branzoletkę i kwiatki - trzy pomarańczpwe różyczki z dużym, palmiastym liściem, wstążkami, zafoliolowanego w pomarańczowe coś, przystrojonego siatkowaną kokardą. Przed ósmą wyszliśmy z mojego domu, ja niosłem kwiatki, Wojtek plecak z wiśniową soplicą, a Damian niewielką torebkę z prezentem. Idąc sobie spokojnie przez wyasfaltowany las w kierunku Gozdanina spotkaliśmy Rybę i Łukasza, jadących na trójcowski cpn po fajki. Impreza jeszcze się nie zaczęła, spokojnie zdażymy. Gdy do domu Ani zostało nam jakieś 400 metrów, szybkie spojrzenie na bukiet, prezent jest, sprawdzenie stanu alkoholu w plecaku - nagle oczy w pięciozłotówki, coś nie gra.. Przeczytaj resztę tego wpisu »





Awaria Internetu..

5 08 2008

To było straszne.Byłem zmuszony do sprzątania, czytania książek, i, o zgrozo, oglądania telewizji, komputery były powyłączane, cisza w pokoju była nieznośna, brakowało szumu wentylatorów i blasku monitorów.

Przed domem, po przeciwnej stronie drogi znajduje się wjazd na pole pszenicy - i kombajn, który wjeżdżał owo pole kosić, zaczepił o zwisające druty telefoniczne. Trzeba było zgłosić awarię, kabel od przyłącza trzymał się na jednym cieniutkim kabelku. 

I tu pojawił się problem - Na początku czerwca zmieniliśmu operatora telefonu na Dialog - bez zmiany numeru, cała zmiana wyniosła coś koło 100 złotych, tepsa odstawiała takie cyrki z fakturami, że w głowie się nie mieści. Przeczytaj resztę tego wpisu »





Żadna praca nie hańbi, ale każda męczy.

2 08 2008

Znalazłem sobie kolejną pracę dorywczą - jako że są żniwa, wielcy gospodarze naszej polskiej wsi potrzebują ludzi do zwalania przyczep. Znacie ten system - kombajn jedzie, kosi, wysypuje zboże na przyczepę, ciągnik przywozi je na gospodarkę, a inni ludzie muszą ją rozładować używając szufli. W zależności od przyczepy są różne rodzaje wyładowywania. Ale to za chwilkę.

Poprzedniego dnia, tj. przedwczoraj,zrobiliśmy u mnie ognisko - to było największe ognisko w ostatnich kilku miesiącach, mnóstwo ludzi, kilka nowych twarzy, na podwórku stało 14 rowerów, przy ognisku był taki tłok, że nie dawało rady przejść, do tego muzyka, kiełbasa, napoje, piwo i flaszki. Niezapomniana impreza..

Podczas imprezy działo się wiele - Oskar tańczył z plastikowym krzesłem, Robert z wielkim pluszowym słoniem, wyniesionym przed dom w celu wyczyszczenia, asfalt; na którym usiedliśmy, był miękki i ciepły, Przeczytaj resztę tego wpisu »





Dzień pełen wrażeń.

30 07 2008

Zostałem brutalnie wyrwany z błogiego snu koło godziny 8:00, szybkie mycie, bez śniadania. Wziąłem oba koty do koszyka, wsiadłem z wujkiem w auto, i pojechaliśmy do weterynarza… Przeczytaj resztę tego wpisu »





Mała sArenka.

29 07 2008

Pamiętacie sarenkę z poprzedniego posta? (no w sumie było to kilka godzin temu.. :) ) No więc wyszedłem w przerwie ósmego tomu Sagi o Ludziach Lodu, na papierosa. Wyszedłem powoli w stronę sadu, patrzę pod krzak porzeczek - sarenka znowu leży! Podszedłem bliżej - sarenka cicho piszczała, po chwili wstała, i poszła w pobliskie zboże. Mała sarenka, na pewno jeszcze nie powinna opuszczać swojej matki, jest za mała, by sama dać sobie radę, może jeszcze powinna ssać mleko, nie wiem. No więc postanowiłem zadziałać - wziąłem z kuchni porządną miskę, wlałem butelkę mleka, dolałem wody, i zaniosłem w pobliżu krzaku porzeczek, w nadziei, że małe zbłąkane zwierzątko przyjdzie, i posili się.

Teraz czekam, sarenka nie pojawiła się jeszcze. Mam nadzieję, że jeszcze wróci, jutro powiem dziadkowi, żeby powiadomił leśniczego, może ma sposoby, by zwabić i bezpiecznie odwieźć do lasu małe zwierzątko..

Martwi mnie jedno - być może sarenka poszła, pojękując cichutko, w zboże, skonać w spokoju - zwierzęta tak mają..

Ale! Bądźmy dobrej myśli.





Dalej jest strasznie gorąco..

29 07 2008

Gdy było zimno - tęskniliśmy za gorącym powiewem wiatru prosto znad morza, niosącego świeżą bryzę i orzeźwienie. Gdy jest gorąco, marzymy o przyjemnie chłodnym, halnym wiaterku, zimnym piwie, napojach, lodach, i o morzu za oknem. A ja biegam po całym domu szukając starych przedmiotów na zallegrowanie. I znalazłem. Czyściłem je w wannie, zabijając przy tym prysznicem dwie osy, które wleciały przez okno, za jednym pociągnięciem gorącej wody - ochlapując ścianę, i suszące się pranie. Ale jednak - cykam zdjęcia, formatuję, balansuję kontrast, przycinam, i tak dzień mija, pośród skwaru i upału. Na strychu, na poddaszu, gdzie trwają poszukiwania i sprzątanie, panują ekstremalne temperatury! Człowiek nie może w takich warunkach pracować!

Na nasze podwórko zabłąkała się mała, bezbronna sarenka. Prawdopodobnie się zgubiła, las jest niedaleko, więc powinna trafić (w sumie.. wszędzie dookoła są lasy, takie dolnośląskie klimaty..) do swojej rodziny. Położyła się pod krzakiem porzeczek (skubała sobie, skubana..), potem uciekła pod orzecha, i schowała się w cieniu, a ja cicho się skradając zrobiłem jej zdjęcie.

Nie chcecie kupić może naprawdę fajnego świecznika na 5 świec, albo mapy Wielkich Jezior Mazurskich? Może jakiś kufelek? Niedrogo, naprawdę! Nie, nie, czekajcie! Na pewno chcecie kupić starą niemiecką butelkę po winie! Albo od razu 6! Może jakiś fajny pucharek na lody? Albo starą encyklopedię napisaną po szwabsku? Hm? Dajcie się ponieść, wakacje są!

Cya! Idę szukać dalej. Znajdę coś ciekawego, to nieomieszkam o tym wspomnieć.

Koniec tego jakże głębokiego posta. Geez, czuję się jak blogowicz onetu… :/